[czarnula] Czas oczekiwania na lepsze jutro

Witam Was dziewczyny.

Na wstępie chciałam bardzo, ale to bardzo podziękować koleżance “kashmer” za zaproszenie do tego bloga. Gdyby nie ona -nie byłoby mnie tutaj. Dziekuję. 😘

Z tego co Was tutaj czytam, wszystkie opisujecie swoje przeżycia związane z operacją bądź w kilka miesiecy przed nią. Chciałam tym co są juz “po” bardzo pogratulować odwagi i wyglądu a tym co są “przed” życzyć wytrwałości i powodzenia.

Jak narazie ja nie mam się czym chwalić bo jestem “w drodze” do tego szczęścia ,które Wy juz macie bądź bedą miały za chwilę.

Opiszę troszkę siebie.

Moja sytuacja jest nastepująca. Kiedyś jako nastolatka ważyłam sobie nie mało, ale nie napiszę ile bo nie ważyłam się wcale😀. Przyszedł wiek ślubu i rodzenia dzieci😀. 14-ście lat temu przyszły na świat moje bliźniaki (syn i corka) ,w ciąży z nimi przytyłam 16kg ,czułam sie dobrze ,ale oczywiscie brzuch w ostatnich miesiącach rósł jak balon.Nie pomagały kremy, nie pomagało nic,brzuch stał sie jednym rozstępem. Dzieci przyszły na świat przez cesarskie cięcie.Wrocilam do swojej wagi z przed ciąży, ale nadal to nie była waga wyrażona. Pozniej sprawy sie skomplikowały i wyjechałam do Anglii w której mieszkam i zyje juz 13-ście lat. Pewnego dnia spojrzałam w lustro i doznałam “szoku” jak ja wyglądam.Stanęłam na wagę i okazało sie, że ta nie miała dla mnie litości i pokazała 104kg żywej wagi.Powiedzialam DOSYĆ!!!!!!!!. Zebrałam sie w sobie i do dzieła i to dzieło trwało rok czasu,dieta,ćwiczenia, siłownia i tym sposobem zgubiłam 41kg.W między czasie (podczas diety) zaszłam znowu w ciąże . Z jednej strony radość z drugiej “boooze znowu przytyje”, ale ta radość była silniejsza.Dbałam o siebie cała ciąże, w grudniu 2013 roku urodziłam syna. Wszystko było fajnie, pięknie, waga wróciła do normy, ale niestety brzuch mam tragiczny. Jest to moja codzienna zmora, z którą nie moge sobie poradzić. Wszelkie ćwiczenia, kremy rezultatów nie dały i wiem, że nie dadzą. Zaczęło sie szperanie po internecie za “ratunkiem”. Ktoregoś pięknego dnia “wyszperałam” ten oto blog a dokładnie opis swojego przeżycia związanego z operacja koleżanki “kashmer”,ujęło mnie to na tyle ,że nie mam nic w głowie tylko “pozbędę sie Ciebie, cholerny spuszczony balonie (czyt.brzuchu)” 😃. Zaczęłam pisać komentarze pod wpisami u koleżanki “kashmer” bez większego przekonania, ze odpisze bo posty były z 2011 roku, ale co tam pomyslałam spróbuje. Ku mojemu zdziwieniu koleżanka odpisała -hura!!!!-😀. Podała kontakt do Dr.Furmanka i tak oto w ten sposób napisałam e-maila. Nie dało mi to spokoju, postanowiłam zadzwonić. Byłam zdziwiona bo Dr. odebrał za drugim razem. Odebrał, ale usłyszałam tylko “przepraszam, ale mam duzo pacjentek i nie jestem w stanie odpisać na e-maila od razu, proszę czekać, ale najbliższy czas operacji to marzec 2016”. Myślałam, że usłyszę konkrety a tu d…a. Ponieważ jestem osobą niecierpliwą i jakoś ta rozmowa z Dr. zdołowała mnie troszkę napisałam do koleżanki “kashmer”, porozmawiałyśmy i poczułam ulgę. Naprawdę ta dziewczyna potrafi dać “kopa”w działaniu!!!!.Dziekuję!!!!. Postanowienia? “Bombardowanie” Dr.Furmanka e-mailami co drugi dzień, aż będzie odzew😀😀😀. To tyle na dzisiaj i obiecuje, że tutaj wrócę, mam nadzieję , że powrót będzie szybki z dobrymi wiadomościami.

Pozdrawiam😊😊😊

[kashmer] Pisanie na blogu

Witam Was serdecznie:)

Jest kilka dziewcząt, które piszą do mnie maile informując o oczekiwaniu na operacje, bądź już po:)

Serdecznie zapraszam do podzielenia się swoją historią na blogu, można wszelkie pytania zadawać na przykład na Facebooku, albo w mailu do mnie, wtedy prześlę zaproszenie. Wszelkie instrukcje są w zakładce „Zasady na blogu”.

Super, że blog się przydaje i dużo dziewcząt czerpie pożyteczne informacje dla siebie:)

Buziaki!

[kashmer] Kilka fotek po dwóch latach po operacji

Nadchodzi lato, a ja już się nie boję:)

Nie mam problemu z tym jak wyglądam, a jeszcze dokładnie pamiętam masę kompleksów, koszmarnego samopoczucia, kiedy ktoś mnie chciał przepuścić w kolejce, bo jestem w ciąży… A ja z wózkiem i z córką, a mój brzuch wypinał się dziarsko do przodu, bez mojej kontroli.

Biegam już bez problemów, pewne ćwiczenia fizyczne są jednak dla mnie niedostępne. Już nie porobię 100 brzuszków, co najwyżej kilka i ostrożnie, bo czuję miejsce, gdzie mięśnie były szyte, pomimo tak odległego czasu, kiedy poddałam się operacji. Myślę, że nie wszystkie kobiety mają tę przypadłość po takim czasie od operacji, trochę mnie to ciekawi. Więc jeżeli jest tu kto po tak długim czasie, proszę o opis:)

Dodatkowo pracować zaczęłam nad zgubieniem wreszcie lekkiej nadwagi i powrocie do liczby kilogramów sprzed dwóch ciąż. Ważyłam wtedy około 50 kilo. Niestety po Świętach Bożego Narodzenia dobrałam 6 kilo i rok zaczęłam z wagą 67 kilo. Dziś ważę 58, zgonić zostało jeszcze 8. Jestem na dobrej drodze, nie odmawiam sobie niczego, liczę solidnie kalorie ale zapewniam organizmowi odpowiednią dawkę węglowodanów, tłuszczy i białka. Nie segreguję jedzenia, nie wyrzuciłam majonezu, pizzę też zjem. Wszystko jednak kalkuluję, żeby nie okazało się, że nagle zemdleję. To chyba pułapka na nas kobiety, gdzie zewsząd bombardują nas hasłami „Dieta cud”, nie jedz tego, nie jedz tamtego. To wszystko jest bez sensu. Je się wszystko, co się lubi, słodycze również (aczkolwiek po ciążach mój organizm totalnie odrzucił słodycze, zostawiając mi małą alternatywę w postaci herbaty z cukrem i kawy, w którą zawsze walnę półtorej łyżeczki cukru). Nie zwariowałam, aby nie napić się piwka, czy wina, a niektóre z moich koleżanek wykluczyły to ze swojej diety, wykluczając się jednocześnie z jakże cudownego „wypadu” w babskim gronie do pubu. Ja wtedy tak rozplanuję to, co mam zjeść, że starczy mi miejsca na dwa browarki. A waga w dół. Też nie za dużo, staram się wolno zmniejszać nacisk swojej osoby na kulę ziemską. I tak oto powoli, ale idzie w dół moja waga. A brzuchal wygląda jak na zdjęciach poniżej.

Dodam jeszcze, że witam serdecznie nowe koleżanki w gronie, bardzo się cieszę, że czytałyście i chcecie się podzielić. Ja staram się żadnej z Was nie zostawić bez odpowiedzi, jednak moje życie biegnie, a raczej galopuje w szaleństwie, tracę poczucie dat, dni tygodnia… W pracy mam ogromy natłok, w domu z dziećmi nie lepiej. Jednak staram się jak najszybciej Wam odpowiedzieć i niektóre z Was dodać do grona naszych zaszczytnych „pisarzy”:)

Pozdrawiam, kashmer

PS. Z uwagi na zbliżające się Święta Wielkanocne – życzę spokoju i relaksu:)))

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

[jolinda84] 6 tygodni…..zalecenia

Cześć dziewczyny,

Wczoraj minęło 6 tygodni od cięcia. Jest tak inaczej, tak cudownie, że już zapominam o każdej niedogodności, która towarzyszyła odzyskiwaniu siebie. Każdy dzień jest inny i gdyby nie moje wcześniejsze wpisy tutaj na forum to na pewno nie byłabym w stanie opowiedzieć jak się czułam, jak ten proces gojenia się odbywał. Do dobrego szybko się przyzwyczajamy 😀 I dobrze!!! Nie mogę też powiedzieć, że żałuję, że nie zrobiłam tego wcześniej- bo nie mogłam. Fakt marzyłam o plastyce od urodzenia Mateuszka, czyli od 5,5 roku ale przecież już wtedy powiedziałam sobie, że jeszcze urodzę drugiego smyka, poczekam aż trochę podrośnie i wtedy wytnę skutki uboczne ciąż 🙂

Teraz, gdy już czuję się dobrze, gdy już dochodzę do pełni sił to tylko jedna rzecz spędza mi sen z powiek….nie miałam kiedy iść na kontrolę do mojego lekarza. Nie mam żadnych zaleceń 😦 Ostatnio co miałam zalecone, to noszenie pasa przez 6 tygodni, a po miesiącu od operacji smarowanie rany kremami na blizny.
Miałam iść wczoraj, czyli dokładnie po 6 tygodniach, do lakarza- ale małż mnie wyrolował, bo coś mu w pracy wyskoczyło 😦
Chciałam się dowiedzieć czy faktycznie pas już zdjąć, czy lub kiedy będę mogła się kąpać w wannie, w basenie. I czy już ćwiczyć, jak ćwiczyć no i ew. jakieś inne zalecenia. W poniedziałek mogę iść ale czy zdążę to już inna kwestia- bo z synem do dentysty muszę iść. No nic- poczekam…ostatnio uczę się cierpliwości 😀

Poniżej zdjęcia: 6 tygodniowe

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

[jolinda84] 4 tygodnie…..DEPRESJA, czyli o tym jak tu zadowolić kobietę?

Pogoda depresyjna, w około wszyscy chorzy….i jak na złość dopada mnie deprecha!!!!!
Wczoraj minęły 4 tygodnie od operacji i cholera jasna moja depresja była wycięta!!! A ja się czuję jak wrak kobiety i zamiast się cieszyć z nowego brzusia to myślę o tym, że jestem pocięta, jeszcze usztywniona, zdrętwiała i nie mam na nic siły.

Mam ochotę się wygadać, bo zastanawiam się czy też macie „żale” i słabsze zdrowie psychiczne?
Moja depresja zaczęła się po urodzeniu pierwszego dziecka i z różnym natężeniem atakowała moją głowę.
W najgorszych momentach było ciężko…konieczne leki i nawet terapia grupowa.
Najskuteczniejsza terapia została włączona właśnie 4 tygodnie temu, była to moja wymarzona plastyka i  teraz szlag mnie trafia, że zamiast cieszyć się życiem ja znowu zamulam!!!!!
Muszę znowu odwiedzić psychiatrę i poprosić o leki- piszę tutaj, bo wstukując każdą literkę uświadamiam sobie, że muszę o siebie zadbać- dla dzieci i dla siebie. Pisząc dla Was robi mi się lżej!!! I po raz kolejny uświadamiam sobie, że moje myślenie na każdy temat jest zbyt wyidealizowane i gdy napotykam choćby na najmniejsze utrudnienie to później mocno to odchorowuję.
Okres pooperacyjny też sobie zbyt pięknie wyobraziłam i teraz kiedy nadal jestem słaba i odczuwam jeszcze różne dolegliwości to odbija się na mojej psychice 😦 Załamuje się 😦 Chciałabym już wrócić do jakiś ćwiczeń, biegania a widząc jak mi idzie zwykłe chodzenie to średnio to sobie wyobrażam w najbliższej perspektywie.
A dodatkowo chyba robię z siebie sierotę, żeby usłyszeć jakieś słowa otuchy….a powinnam wziąć się w garść i nie użalać się nad sobą.
Zdjęcia z okazji 4 tygodni

[jolinda84] Już 3 Tygodnie. Nowa Jolinda i powrót do rzeczywistości…

Dziewczyny dzisiaj strzeliło trzy tygodnie od operacji….
Ostatnie 3 tygodnie to w moim życiu jazda na wysokich obrotach, wiele zbiegów zdarzeń i przez to czuję się słabo. Czytam Wasze posty i przeżycia i wiele sobie sama wyjaśniam i dzięki temu mój lekarz nie musi mnie wysłuchiwać- ja oszczędzam na telefonie i paliwie 😀

Od zabiegu przez 2 tygodnie byliśmy u moich teściów…..masakra, armagedon. Fakt, zwracam honor pierwsze kilka dni extra!!! Ja leżałam, spałam a Oni śmigali przy garach i dzieciach- ja bezwzględne ZERO obowiązków. Po kilku dniach dzieci się pochorowały, teście wrócili do pracy a mój mąż mimo urlopu miał awaryjną sytuację w pracy więc siedział non-stop przy komputerze i latał od klawiatury do nocnika. Ja ledwo, ledwo ale co mogłam to pomagałam- czeski film.
Cały tydzień zamiast odpoczywać to śmigałam zamiast odpoczywać. W między czasie pochorowała się teściowa- na dodatek to moja córa ją zaraziła 😀 więc podświadomie musiałam czuć się winna!
Więc drugi tydzień rekonwalescencji u teściów wyglądał jak szpital polowy- WSZYSCY chorzy- cały dom. Tylko ja się uchowałam, bo byłam w trakcie antybiotykoterapii.

Po powrocie do domu, miało być spokojnie…miała do mnie mama przyjeżdżać i mi pomagać, ale jest chora….płakać mi się chce…

Odbija się wszystko na mnie…jestem zmęczona, blada, dopada mnie depresja. Nie mogę z domu wyjść z kilku powodów. Dzieci jeszcze dochodzą do siebie a ja opadam z sił-. Właśnie widziałam u jednej z Nas wpis o suplementacji i zamierzam za chwile skorzystać z pomocy i wezmę całą zalecaną kurację!!! Nie robiłam badań ale wydaje mi się, że wyniki miałabym …anemiczne. Zresztą każdy zabieg w moim życiu wygląda tak samo….mocne osłabienie organizmu i mnóstwo recept. Zawsze dłużej dochodzę do siebie niż inni 😦

To zdjęcie dzisiaj, które widzicie to już wygląda chyba w miarę OK- ostatnie kilka dni miałam skórę wokół blizny mocno opuchniętą i z widocznymi zgrubieniami- też od Was wiem, że mógł zacząć się zbierać płyn i albo uda się go rozmasować albo lekarz odciągnie płyn za pomocą igły. Masowałam, dbałam, natłuszczałam ale bywa z tym różnie. W tej chwili to martwią mnie boczki bo robią się jakieś uskoki 🙂 może za jakiś czas to się jakoś wyrówna. Na dole miałam duże, grube rozstępy i pewnie nie dało się ładnie tego zszyć….stąd takie góry i doliny.
W moich zaleceniach jest, że mogę bliznę smarować specjalnymi preparatami na blizny dopiero po miesiącu więc liczę, że wzmocnię działanie tych moich dotychczasowych specyfików  i efekt do lata będzie WOW!!!!

[Przed i 3 tygodnie po]

Featured image

[Moje zmartwienie- odcięcie nóg od talii]

Featured image

[jolinda84] O drenach, szwach i innych masakrach

Witam,

Dziś o wyjęciu drenów, o zdjęciu szwów i pierwszym wrażeniu…..

Dzień wyjęcia drenów wypada na 4 dzień od godziny ZERO. W gabinecie, leżąc na stole zaczęłam trząść się jak galareta. Dziwne, bo przed wycięciem oponki te parę dni temu, aż tak się nie denerwowałam.
Ale to pewnie dlatego, że wtedy wiedziałam, że będę smacznie lulać a te wszystkie czynności pooperacyjne dzieją się w realu, na żywca 😀
Zanim napiszę czy bolało i jak długo to napiszę, że na ból nie jestem odporna nic a nic. A dokładnie to mój próg bólu wynosi wielkie, bezwzględne ZERO. Boję się bólu jak śmierci 😀
Bolało, mnie bolało….. Nie trwało to długo ale bolało, ku…mać!!! Nie widziałam nic ale czułam jak mi skórę wyrywają. Miało być tylko nieprzyjemnie 😦 Pan Doktor tylko stwierdził, że pępek jeszcze choruje ale ma do tego prawo, bo był przesuwany  i leczony z przepukliny i jakoś specjalnie mam się nie martwić.

Wróciłam do domu zjechana psychicznie i fizycznie, jak się cieszę, że mam już to za sobą, chciałam tylko odpocząć…

Wieczorem poprosiłam męża i teściową (z tych dobrych teściowych :D) o pomoc przy opatrunku, bo coś mi się gaza przekręciła pod pasem i nie chciałam by rany mi się ocierały o materiał pasa.
I wtedy zobaczyłam swój brzuszek…na leżąco ale jednak coś nie coś widziałam…fuck ON jest płaski i bez rozstępów, nawet ładny….i jest…łezka w oku….
Mam jeszcze pępuch zakryty ale i tak perspektywa, po zagojeniu się ran, jest świetlana 😀
Wieczorem nie mogłam zasnąć…musiałam w necie przejrzeć stroje kąpielowe dwuczęściowe, yupi!!!
Omijałam jednoczęściowe i tankini z daleka, heheheh

I tak powolutku nadszedł dzień 7 i moment zdjęcia szwów:D Przez ten ból przy drenach pojechałam jak na skazanie, bałam się kilkukrotnie bardziej niż ostatnio.
Na stole trzęsłam się znowu jak galareta….Pani widząc moją bladą twarz i trzęsawkę były bardzo delikatne…i faktycznie trochę szczypało i szarpało ale do przeżycia.
Lekarz mnie pocieszył, że z pępkiem na pewno będzie OK, muszę o niego dbać wg zaleceń a te zgrubienia i marszczenia po szwach też muszą się z czasem rozejść….

Mocno ufam, że tak będzie!!!!

Teraz, gdy to piszę jest 8 dzień po operacji i jestem już prawie wyprostowana, ale do wstawania z pozycji leżącej nadal potrzebuję pomocnej dłoni 🙂

JOLA
Na zdjęciu zaznaczyłam jak przesunął się pieprzyk przed i po
Kolejne zdjęcie to dreny- tak to właśnie wisi 🙂

Jolinda przed i poFeatured image

[jolinda84] Godzina „ZERO”, czyli pożegnanie Pana Oponki :)

Witam,

O sobie i o tym jak doszło w ogóle do podjęcia decyzji o operacji plastycznej pisałam w poprzednim poście. Dzisiaj chciałam opisać przebieg samej operacji…..

Dziś z perspektywy przeszło tygodnia relacja będzie brzmiała nieco inaczej niż jeszcze kilka dni temu…..emocje pooperacyjne opadają a za to rosną te związanie z efektem końcowym…

Jestem z Wrocławia i Klinka, którą wybrałam jest też z Wrocławia. Chirurg to dr Andrzej Bieniek…cudny człowiek.

Pan doktor na co dzień jest ordynatorem Kliniki Chirurgii Plastycznej w Szpitalu Klinicznym we Wrocławiu…a po pracy „dzierga” prywatnie 🙂

Ja byłam umówiona 29.01.2015 na godzinę 17:30. Bałam się, że operacja się nie odbędzie, bo dzień wcześniej walczyłam z jelitówką, a tydzień wcześniej miałam wyrywaną „ósemkę” z przygodami i w ogóle wszystko się srało !!!! Dosłownie i w przenośni.

Udało się i w TEN dzień czułam się na chodzie. Co chwila zerkałam na zegarek by nie zapomnieć, że ostatni posiłek i napój miał być do 11:30
Jak tylko weszłam do tej małej, kameralnej Kliniki to już wszyscy czekali tylko na mnie- nie bałam się chociaż wmawiałam sobie, że jadę na rzeź niewiniątek….ale ten cały personel mnie rozczulił, czułam się ważna i strach w ogóle odleciał gdzieś w kosmos 🙂
Mąż odjechał do mojego ojca, który mieszka niedaleko a ja zostałam- sama Go wygoniłam, bo nagle zaczął mnie denerwować- hipochondryk zadawał więcej pytań niż ja!!! A ja już byłam spokojna…
Przebrana w jakieś przezroczystości, obmalowana w górę, w dół, w bok itd. poszłam na stół….Atmosfera przyjemna, mocno mnie dopingowali i opowiadali każdy swój krok, bym się tylko nie denerwowała. Nawet zdarzył się między nami jakiś żarcik 🙂
Anestezjolog już mnie podłączył pod kable, wenflony i kazał położyć się na boku i wygiąć do znieczulenia podpajęczynówkowego czyli w kręgosłup, jeszcze się nie wbił a ja już niczego więcej nie pamiętam….

Obudziłam się po dwóch godzinach, trzęsłam się jak osika, ale nic nie bolało. Mąż dotarł za chwile, ale był krótko, bo ja chciałam już odpoczywać…całą noc była ze mną pielęgniarka anestezjologiczna i zaglądała do mnie regularnie. Byłyśmy tylko we dwie.

Godzina 7 rano, pielęgniarka już mnie pionizowała a ja musiałam być dzielna i tu powiem szczerze pomogło mi to forum 🙂 Naczytałam się Waszych historii i byłam na wszystko przygotowana, myślami byłam z Waszymi przeżyciami i wiedziałam co kiedy i jak może boleć.
Lekarz przyjechał sprawdzić mój stan, poinstruował mnie co i kiedy robić i mogłam do domu jechać. Po drodze każda dziura w jezdni chciała mnie zabić, a parę schodów wyglądało jak Mont Everest. Wstawałam tylko z pomocą męża i to w specjalnie opracowany sposób 😀
Ja Zosia Samosia nawet z łóżka nie mogę sama wstać!!! Musiałam się wyciszyć do zera i liczyć na ramię męża. Z dnia na dzień było coraz lepiej, czekałam tylko na dzień wyjęcia drenów.
To może na tyle w tym poście,
Kolejny będzie o wyjęciu drenów, o zdjęciu szwów i zdjęcia przed i po.

[jolinda84] Wiele lat marzeń…..i zbieg okoliczności :)

Cześć Dziewczyny!!!!
Zanim padła decyzja o operacji plastycznej wiele lat walczyłam z powrotem do sylwetki sprzed ciąży. O tym jak i co robiłam może później. Przedstawię siebie w kilku zdaniach.
Urodziłam dwójkę dzieci- 2x wielki brzuch, nad którym debatowano…..”a czy tu na pewno nie chowają się bliźniaki?” Już po pierwszej ciąży miałam luźną skórę ale po roku od porodu byłam szczupła- czułam się dobrze w ubraniach, ale o ich zdjęciu nawet nie było mowy!!!! Nad bikini wisiało widmo zwisu pociążowego :(. Ten zwis pociążowy to moja robocza ksywa na tą paskudnie luźną skórę, która jest pamiątką po ciąży (+24kg!!!!!)
Pojawiły się pierwsze marzenia o operacji plastycznej brzucha…aaach!!!
Synek Mateusz teraz ma 5,5 lat

Druga ciąża to dodatkowe 34kg, (auć) no i wielki płód w stosunku do matki- ja drobna mimo tych dodatkowych WIELU kilogramów a córcia 4400g. Fachowo to się nazywa niewspółmierność płodu do matki. No i po drugiej ciąży moje ciało to armagedon. Co prawda rosnąca ciąża ładnie wypełniała ten worek brzuszny (nazewnictwo moje to mistrzostwo świata, heheh), ale już samo pokazywanie brzuszka nie sprawiało mi tyle przyjemności co w pierwszej ciąży. Może dlatego, że za pierwszym razem nie byłam świadoma co ze mnie zostanie po wydostaniu się maluszka na świat. 
Drugi poród: dusza uradowana dzieciną 🙂 a dla ciała bilans jest zdecydowanie ujemny. Oj na pograniczu bankructwa.
Mnóstwo kilogramów do spalenia, mnóstwo skóry do ….wchłonięcia??
I zaczęłam swój dzielny powrót do figury sprzed ciąży. To co wyprawiałam to były cuda wianki, a może liczyłam na cuda wianki ?
Przeróżne zabiegi, maści i te kupne i te w domu mieszane, ćwiczenia, bieganie, dieta- to wszystko tak na serio i zaliczyłabym siebie do tych wytrwałych aż tu nagle …fuck…kontuzja!!!! O nie!!!!
No i lipa…jeszcze trochę i wpadłabym w jakąś depresje……i słusznie…..tak dobrze mi szło, kilogramy leciały w dół, cera, włosy, ciało wyglądały apetyczniej- jedyne co spędzało mi sen z powiek to ten cholerny zwis pociążowy, podrugociążowy większy i brzydszy- ale ćwiczenia i te inne moje starania przynosiły efekty- może nie spektakularne ale byłam na dobrej drodze do fajnego, względnego samozadowolenia.
Zapadła decyzja, wyczekiwana od narodzin pierwszego dziecka, upragniona od ponad 5 lat. Zapisałam się na konsultację do chirurga plastyka. Zapisałam się z ciekawości….ciekawa byłam jaki będzie koszt moich marzeń, jak to będzie wyglądać itd. Ale i tak wiedziałam, że droga do przekonania męża do wydania 10 000zł będzie długa i wyboista. Przecież jest OK a ludzie mają inne, większe problemy…acha i tekst roku….nie myśl ciągle o swoich przyjemnościach i o swojej,,,dupie (nie wiem czemu o dupie skoro to brzuch jest problemem, hehe), ważne, że dzieci są zdrowe !!!!
Wracając do konsultacji chirurga-czarodzieja- plastyka…
Chciałam znać cenę marzeń….yyyyy i się okazało, że mam przepuklinę pępkową i rozstęp mięśni prostych brzucha….no i kwitek by skonsultować przepuklinę z chirurgiem ogólnym…..
Wyszłam z gabinetu chyba blada i z dziwnym wyrazem twarzy…
No i zaczęło się…
Wizyta u chirurga ogólnego potwierdziła diagnozę „plastyka” ale też powiedział coś co pomogło mi podjąć decyzję taką po mojej myśli.
Jego słowa: „Jeżeli planuje Pani poprawić brzuch, to warto się zastanowić od razu nad plastyką brzucha gdzie chirurg przy okazji podreperuje przepuklinę i mięśnie, po co ciąć się kilka razy?” Jupi, Jupi, Jupi- przepuklina nie leczona, może być nawet stanem zagrożenia życia, czyli muszę przekonać męża do wyłożenia kasy na stół…..operacyjny 😀
ZGODZIŁ SIĘ……to te święte słowa „ogólnego” bardziej zadziałały- bo to już nie moje widzimisie tylko opinia lekarza!!!!!!
Bla, bla, bla …kolejne dni to znowu wizyta u plastyka, zrobienie badań, zebranie kasy i oczekiwanie na operację.
Czekałam 2 tygodnie i dzisiaj jestem już tydzień po operacji….Efekt? Nie wiem, nie widziałam, tzn. zerknęłam i jest chyba OK.
Włączył mi się syndrom zrzędzenia i jak niewierny Tomasz, nie uwierzę póki nie zobaczę się w pełnej krasie. Bo na leżąco to i nawet przed operacją wyglądałam lepiej niż na stojąco 😀
Dziś mam zdjęcie szwów….idę zaraz kombinacje alpejskie zastosować do umycia głowy.
Natchnęło mnie do napisania eseju, bo powoli schodzą ze mnie emocje…
Ale jestem konsekwentna w powrocie do ładnej figury i jeszcze przed operacją byłam u dietetyczki po indywidualną dietę, by schudnąć bez ćwiczeń, bo na jakiś czas muszę o tym zapomnieć :(……..
Obiecuję za jakiś czas (dzień, dwa) wrzucić zdjęcia

Jola

 

[nora] Operacja powłok brzusznych na NFZ jak i co

Już wszystko mówię. Trafiłam do chirurga NFZ z rozstępem mięśni prostych brzucha – obejrzał mnie podotykał i powiedział, że musimy poczekać, aż mięśnie wrócą jak najbardziej do swojego pierwotnego położenia, a że byłam dopiero 4 miesiące po porodzie to naprawdę brzuch był duży. Kolejna wizyta po 8 miesiącach i słyszę widzę poprawę ( ja też ja widziałam brzuch malał ) proszę przyjść za 3-4 miesiące. No to znów czekałam załamana, że jednak nic z tego, że chyba zostanę z tym brzuchem na zawsze albo na bardzo długie lata, bo jak nie teraz NFZ to kto inny 😦 . Czas szybko leciał ostatnia moją wizytę odbyłam 15.12.14r. weszłam do gabinetu pan doktor mnie po raz kolejny zbadał, obejrzał, naciągał skórę i powiedział. „brzuch już nie wróci do normy trzeba operować 🙂 muszę zrobić pani małe harakiri z brzuchem”. matko przeraziłam się zapytałam co i jak wiec: cięcie będę miała tak jak wy dziewuszki od biodra do biodra, skóra zostanie podniesiona, a mięsień zszyty. Na koniec naciągną skórę i tu jest duże ALE PĘPEK NIE ZOSTANIE NA SWOIM MIEJSCU obniży się o 2-3cm w dół niestety na NFZ nie mogą zrobić mi pępka 😦 . Nie wiedziałam co mam myśleć mieć płaski brzuch z dziwnie wyglądającym pępkiem czy męczyć się z oponka która wygląda koszmarnie. No i jak widzicie postanowiłam, że i tak brzucha nie będę odsłaniać grunt aby był plaski by założyć obcisłe ubrania. Operacje mam 27.02.2015r  jest chociaż jeden dobry plus, bo w prywatnej klinice „Stadmedica Centrum Medyczne”, która ma  podpisany kontrakt z NFZ. Pan doktor powiedział, iż chciałby właśnie zabieg przeprowadzić w tej klinice, bo tam ma lepszy sprzęt i większe możliwości niż w zwykłym szpitalu.

Teraz przygotowuje się powoli do operacji musiałam zrobić USG płuc, Muszę zrobić przeciwciała na żółtaczkę no i 10 dni przed zabiegiem przeróżne badania krwi.

Potrzebuje tez pas, który założą mi po wszystkim jednak muszę kupić go sama w centrum medycznym wiec prośba do was kochane jakiej szerokości mniej więcej są wasze pasy abym mogla wiedzieć w czym wybierać?????

Oto mój przestraszny PAN OPONKA 😦

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

[kasiula81] 5 miesiecy z nowym brzuszkiem

Witam was dziewczyny za kilka dni minie 5 miesiecy od operacji.Ogolnie jestem mega zadowolona I wciaz nie moge sie przyzwyczaic ze nie mam tego bebenka 😉 Bardzo czesto chodze na basen I jestem dumna z mojego plaskiego brzucha.Blizna wyglada nie zle ..rowniotka I coraz jasniejsza, pepek tez bardzo naturalny niczego sobie zadnych bliznowcow itp.Blizne I pepek smaruje juz teraz tylko Bioil I olejkirm arganowum na przemian a wczesniej zelami silikonowymi.Robie tez oklady z contratubex na noc I zaklejam folia aluminiowa.Od 2 miesiecy chodze na fitness Power Plate20140305_093415-1

20140305_093238-1

20140305_093300-1

20140305_093818 juz widac jak brzusio sie zmienia 😉 robie brzuszki normalnie.Jedyne co mnie drazni to rozstepy ale tez wypowiem im wkrotce wojne..sprobuje mezoterapi mikroiglowej.Nie zanudzam buziaki 😉

[kashmer] 7 miesiąc po operacji

Witam Was wszystkie serdecznie:)

Macie fajne brzuchale:)

U mnie coraz lepiej, przyzwyczajam się do wyglądu brzucha i jego niedoskonałości. Pisałam do dr. Furmanka wiele razy, jednak moje maile ze zdjęciami zostawały bez odpowiedzi ponad pół roku. Aż wreszcie odpisał:

otrzymalem Pani zdjecia, na ktorych widac piekny efekt plastyki brzucha. Blizna jest troche poszerzona i jeszcze czerwona, co mozna by bylo sprobowac skorygowac aplikacja masci sylikonowych /jak np Dermatix /, albo laserem. Mala zmarszczka nad blizna, ktora Pani pokazuje na zdjeciach, po moim zdaniu nie jest warta korekty operacyjnej, ktora przynioslaby w tych miejscach nowa, prawdopodobnie tak samo czerwona i w kazdym razie bardziej widoczna blizne.
Z powazaniem MUDr.D.Furmanek

Ogólnie przeszkadza mi to, bo w tym miejscu utworzył się zrost. Czasem czuję, jak pociągnie coś w tym miejscu. Skóra się marszczy. Dobrze, że minimalnie, ale i tak nie wiem, co będzie dalej.

Nabieram jednak wątpliwości, czy w ogóle można to skorygować. Pisałam jeszcze do jednego chirurga w Polsce, odpisał, że i tak aby cokolwiek robić, należy poczekać aby było rok albo i więcej po operacji. Więc czekam, a potem pójdę dać się pooglądać i zobaczymy, co z tego wyniknie. Na razie jest tak:

[Ewka78] Pół roku po operacji

Hej dziewczynki! Tak wygląda mój brzuch po prawie 6 miesiącach! zleciał czas nie wiadomo kiedy.blizna jakby trochę zbladła,chociaż w miejscach gdzie ma bliższy kontakt z ubraniem, przy biodrach jest nieco czerwona…Ale za to zaczęłam ostro ćwiczyć i mam nadzieję że wytrwam w swoim postanowieniu,bo jestem niestety dość mało konsekwentna(chociaż mam nadzieję w wakację zobaczyć na moim brzuszku malutki zarys kaloryferka ha ha ha) Nie długo święta-trzeba uważać żeby znowu kilogramów nie złapać i po Nowym Roku zabrać się jeszcze bardziej „do roboty”.

Poniżej zdjęcia:

[adzi218] korekta pępka

Czas  na  pępek  nastąpił  wczoraj  o  16.  Zabieg  odbył  się  w  znieczuleniu  miejscowym.

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Trochę  dziwnie  było czuć  zapach  palonej  skóry  laserem  i  dźwięk  nożyczek  odcinających  skórę . . . .  . Pełen  szacun dla  dziewczyn  które  robią  lipo  czy  mini  plastykę  w  znieczuleniu  w  kręgosłup (bo  są  takie)- ale  przeżyłam  to  nawet  dobrze.

Wszystko  trwało  1.5godziny,  rzeczywiście  było  trochę  dłubaniny  przy  tym.  Po  pępku  przyszedł  czas  na  usunięcie  znamion.  Kurzajki  z  brzucha  i  dwóch  pieprzyków  z powieki  i  szyi. Dr  się  rozpędził  i zamiast  3,  usunął  mi 22  znamiona  ;))))))) Miałam  po  ciąży  pełno  jakiś nowych  nabytków  w postaci  malutkich  włókniaków. Nie  musiałam  nic  dopłacać,  dr   określił,  że robi  to przy  okazji.  Bardzo się cieszę  bo  kiedyś  to  mogło  narosnąć. Większość  znamion  miałam usunięte  bez  znieczulenia,  ale  ból  był  naprawdę  do  zniesienia.  Na  pewno  mniejszy  niż  od  zastrzyku  znieczulającego.  Oczywiście  wieczorem  patrzyłam  pod  opatrunek pępka  aby  ocenić  zmagania  mojego  mistrza  i  obecnie  ładnie  to  wygląda,  ale  nie chce  chwalić  dnia  przed  zachodem  słońca   i  poczekam  z  ogólnym  zadowoleniem  jakiś  miesiąc.  Generalnie  natrafiłam  na  wielką  radość  w  klinice,  gdyż  doktor  Mazan  przeprowadził   dwa  dni  wcześniej  pierwszą  w  Polsce operację mastektomii obustronnej, przy  jednoczesnym  wszczepieniu  implantów.  Czyli  usuwają  piersi  i  od  razu poddają  rekonstrukcji. Wszyscy  bardzo  się  cieszyli  i  ciągle o  tym  gadali.  Nawet  Angelina  Jolie miała  to  robione  na  dwa  razy. Widziałam  tą  dziewczynę,  była  dwa  dni  po  operacji  i  super  się  czuła.  Od  razu  pomyślałam,  że  taka  młoda i  takie  straszne doświadczenia  za  nią.  Dobrze  ze  nie  będzie  okaleczona. Za  10 dni  ściągamy  szwy  ;))))))))

ImageImage

[lisa84] 3 tygodnie po i… dupa!

Hej dziewczyny czytam was codziennie ale nie odzywam się bo jestem załamana. Mój brzuch… to jakaś MASAKRA! Ale od początku byłam wczoraj na kontroli no i pokazuje lekarzowi mój bebech no i zmienił mi opatrunki (mam jeszcze tylko 2 te małe plastry z opatrunkiem na tych moich „super” dziurach) i te takie plastry „szwy” powiedział że brzusio pęknie się goi. No ale ja jestem załamana bo mój brzuch wygląda jak w 5 miesiącu ciąży! Jest ogromny jak ja patrze na was wasze zdjęcia to po 3 tygodniach nie macie wystającego bebecha jak ja 😦 mój jest ogromny! twardy! i jak położyłam się na plecach i ściągnęłam rękoma tak brzuch do pępka to miałam marszczony nie jest tak napięty pięknie. Nie wiem ja narazie nie jestem zadowolona a zdołowana, jak nie konował pierdzielony Witwicki zrobił mi body jet i nie było efektu to teraz też nie widze żadnego 😦 Dziewczyny naprawde jestem załamana! Nie moge znaleźć apataru (bo mam mały remont) bo bym zdjęcie wstawiła. wstawiam za to zdjęcie moich dziur!

A no i jeszcze bo lekarz jak zapytałam się czy będe miała piękny płaski brzuch to powiedział że trzeba czekać ale za jakiś czas będe mogła zacząć ćwiczyć! i czy za dużo nie jem!!! nosz kur… wa przecież nie jem schabowych codziennie nie zmieniłąm sposoby żywienia więc nie powinnam mieć takiego bebecha! waga taka sama jak w dniu operacji 58 kg (no może +1kg) w centymentrach wczoraj wieczorem miałam tyle samo co w dniu operacji dzisiaj rano – 2 cm. Może wam się to wyda głupie ale ja wpadne w depresje jakąś przez to! 😦 moje marzenie to mieć płaski brrzuszek a nie faude kurde i wystający bebzun!!!ObrazekObrazek

[adzi218] Równy miesiąc po operacji, ale ten czas zleciał….

Miesiąc temu o tej porze byłam jeszcze na stole. Ten czas minął tak szybko, że nawet nie wiem kiedy. Moje życie wygląda już niemal tak jak przed operacją. Jedyne czego jeszcze nie robię to nie noszę dziecka, (zdarzyło mi się ostatnio ze trzy razy wziąć małą na ręce, gdy coś złego jej się stało i płakała, ale częściej siadam do niej w takiej sytuacji i ją przytulam) nauczyłam się w większości funkcjonować tak, aby wszystko przy niej zrobić bez podnoszenia. Dobrze, że młoda już chodzi, bardzo to ułatwia mi funkcjonowanie. Brzuch wieczorami jest jeszcze odrętwiały ale obrzęki w większości już zeszły co wreszcie widać w obwodzie i nawet na wadze. ( talia – 5cm, brzuch -7cm, waga – 3kg). Mam wciąż anemię i walczę z nią usilnie, puki co tabletkami, niestety ona zapewne opóźnia całkowite zakończenie rekonwalescencji.  Na ostatniej wizycie, jakiś tydzień temu, podczas punkcji ściągnięto już tylko 20 ml płynu, więc jest ok. Nie widzę aktualnie aby chłonka na nowo się robiła, choć czasem miejsce to jest bardziej opuchnięte od reszty ( rano jest znów płasko więc jest ok). Skóra wygląda już o niebo lepiej, odnoszę wrażenie że się „obkurczyła”. Wcale nie marszczy mi się już nad pępkiem, teraz bardziej marszczy się nad szwem, gdy ją ścisnę ale to przez rozstępy w tych miejscach . Smaruję więc dalej i masuję 🙂 Trza walczyć z tymi „ozdobami”. Pępek zaczął się otwierać – widocznie obrzęk w tym miejscu też ustępuję. Mam nadzieję, że będzie jeszcze lepiej. Mięsień się zrósł, kaszel i kichanie nie sprawia mi już bólu, sama ostatnio się zdziwiłam, bo nie wiem kiedy to nastąpiło, cały czas czułam ten mięsień a nagle jak ręką odjął. wróciłam na studia, pojutrze wracam do pracy i zacznie się jazda, jazdeczka na pełnych obrotach. Zdecydowałam też już teraz rozprawić się z pępkiem i poddać się korekcie już teraz. Miałam robić to koło lutego, ale jak pomyślałam, że do tego czasu mogę odzyskać już czucie w tym rejonie i dodatkowo będzie mniej czasu na pielęgnację blizny do wakacji, to stwierdziłam, że idę za ciosem i robię to teraz. Rozprawię się z nim 28 listopada – czyli teraz w czwartek. Zaś pod nóż  ……  :/  Zabieg odbędzie się w znieczuleniu miejscowym, przy okazji Doktor usunie mi kurzajkę ( też nabytek z czasu ciąży) i dwa włókniaki (malutkie na szczęście). Po zabiegu wracam do domku i następnego ranka do roboty!!! Mam nadzieję, że nie będzie bolało. ( przecież nie mam w tej okolicy czucia  pełnego…) Tak czy siak mam trochę stresik 🙂 🙂 🙂

2013-11-23 22.10.07 2013-11-23 22.10.53 20131123_063219 20131123_063422 20131123_063327

[adzi218] 3 tygodnie po operacji, życie wróciło prawie do normy

Dziś mija 3 tygodnie od operacji. W zasadzie moje życie wróciło już od jakiegoś czasu do normy. Gotuję obiady, robię pranie, odkurzam mieszkanie, ścieram kurze i nawet myję podłogi, kąpię młodą, ubieram ją i karmię.  Bardzo się przed tym broniłam i z całym szacunkiem dla wysiłków mojego męża ale nie wytrzymałam, musiałam sobie posprzątać po swojemu 🙂 Wszystko robię wolno, zakładam przy tym dodatkowy pas. Oczywiście nie dźwigam młodej, więc ciągle ktoś musi być w moim pobliżu. Dlatego też za tydzień wracam już do pracy, tam więcej usiedzę na tyłku a gdybym została to moja teściowa i tak musiałaby przychodzić pomagać mi, więc jako niepełnosprytna usuwam się w kąt roboty ( na specjalnych warunkach, zero wysiłków fizycznych i zero popołudniówek na co szef bez dyskusji się zgodził) Wieczory wciąż upływają pod wezwaniem opuchlizny i uczucia zdrętwiałego brzucha. W poniedziałek miałam znów punkcję, płynu było już mało i miał kolor żółty, co dobre rokuje.  Niestety mam pomarszczoną skórę w rejonie pępka i po bokach od pępka co mnie martwi 😦 niestety mini plastyka uniemożliwia naciągnięcie całej skóry i efekty wizualne nie są dla mnie obecnie zadowalające. Wiadomo fajnie, że mam płaski brzuch ( a nawet wklęsły po środku 🙂 ) ale chciałabym jednak aby ta skóra jakoś wyglądała. Będę z nią walczyła … Liczę na to, że zależy to również od pasa – tzn, że on ugniata mi skórę. Rano brzuch jest bardziej gładki, skóra też wygląda nieźle, więc może jest szansa na jej lepszy wygląd w ostatecznym podsumowaniu efektów. Miałam już 6 masaży – drenaży limfatycznych, odczuwam w bokach po lipo dużą poprawę, naprawdę polecam, nie wyczuwam już wcale grudek pod skórą. Koszt takich masaży u mnie w mieście to 30zł za masaż (1 godzina)- seria 10-ciu masaży to koszt 250zł. Zaczęłam dużo smarować brzuch i bliznę i chciałam podzielić się z Wami moim nowym odkryciem – Masłem Shea Karite w czystej postaci – 100% bez domieszek. Rewelacja i dobra cena! pudełko 50 gram to koszt 12zł, do tego zakupiłam czysty olej jojoba 9zł, czysty olej arganowy 12zł. Smaruję tymi trzema specyfikami od 3 dni, już widzę poprawę wyglądu skóry ( dodatkowo Masło karite świetnie działa na moją twarz, cera jest jasna i wypoczęta po wieczornym smarowaniu) Oto fotasy:

20131114_18130620131114_181240brzuch 2 14 listopad brzuch 3 14 listopad brzuch 4 14 listopad brzuch 5 14 listopad brzuch 6 14 listopad

 

na zdjęciu powyżej widać jak pępek ładnie wygląda jak go naciągnę 🙂 he he Nie mniej jednak wiedziałam, że tak może być i byłam umówiona na poprawianie pępka po operacji (tzn nadcinanie góry czyli tzw zwiększenie jego światła- gdyby trzeba było, zobaczymy jak będzie wyglądał gdy zejdą obrzęki- w sumie jeszcze 3-5 tygodni trzeba poczekać zanim to ocenię)

[gosia] Brzuch po 3 miesiacach

Czesc dziewczyny, 2 dni temu minely 3 m-ce od operacji. Od kilku dni nie nosze juz pasa, czuje sie troszke dziwnie, jakby mi czegos brakowalo. W miejscu gdzie byl szyty miesien (okolice pepka) nadal nie mam czucia a brzuch jest twardy. Napisalam do mojego doktora kiedy moge zaczac cwiczyc i jak dbac o blizne na pepku. Dostalam odpowiedz:

Ćwiczenia brzucha – proszę poczekać około 12 tygodni od zabiegu i wtedy można już ćwiczyć.
Blizny – proszę codziennie nawet kilka razy dziennie MASOWAC wszystkie blizny, masaż z uciskiem, najlepiej przy użyciu oliwki, maści z wit AE. Szczególnie proszę pamiętać o pępku, masować w kierunku od środka do zewnątrz – pępek będzie miał tendencje do “zamykania” się, blizna która jest twarda będzie powodowała zmniejszanie się światła pępka. Aby do tego nie dopuścić proszę masować, aby ją rozluźnić.
Dodatkowo, aby blizna ładnie się wygoiła i miała naturalny kolor (to trwa wiele miesięcy) proszę stosować maści typu DERMATIX – z silikonem albo lepiej plastry silikonowe.

Te zabiegi proszę kontynuować aż do moemntu kiedy będzie Pani z nich zadowolona.

Ja uzywam tylko oliwki i jest dobrze. Na razie blizna jest jeszcze czerwona ale to dopiero 3 m-ce, mam nadzieje ze do lata troche zblednie.

Immagine

Immagine

[lisa84] Ważne pytanie

Cześć dziewczyny Powiedzcie mi proszę czy wy też miałyście takie coś. wczoraj wieczorem zobaczyłam że mi się coś sączy woda różowa (nie śmierdzi nie mam gorączki) dzwoniłam wczoraj do kliniki i powiedziała mi że mam dzisiaj przyjechać i że zadzwoni rano ale nie zadzwoniła ja rozmawiałam z moim lekarzem który mi robił plastyke i on powiedział że to normalne ale myślałam że to chwilowe ale leci ze mnie cały czas (przesiąkł mi opatrunek i mam już na pasie uciskowym to coś) Leci na 99% z tej dziurki co miałam dren. Ja nie wiem czy się „chwaliłąm” że miałam kiedyś body jet (strasznie żałuję i NIE POLECAM) i po Body jet też ze mnie leciało ale nie byłam szyta i miałam czarne body wiec nie wiem co ze mnie leciało. W sumie jak teraz pisze to to chyba normalne że ze mnie leci ten płyn. Ale wole się zapytać czy któraś z was miała coś takiego? Pozdrawiam Was dziewczynki 🙂

[kasiula81] Trzy tygodnie za mna:)

Jak ten czas szybko leci.

Już minęły 3 tygodnie od mojej operacji. Ogólnie czuje się bardzo dobrze, brzuchal mam jeszcze opuchnięty, zwłaszcza wieczorem. Rano jest super płasko:)) Czasem coś zakłuje, ale sporadycznie. Mięśni brzucha czasem używam, choć staram się ich oszczędzać, chodzę w bieliźnie uciskowej, również w niej śpię – oczywiście na plecach. Nie sprawia mi to problemu. Strupki wszystkie już odpadły, wiec smaruje bliznę i brzuch dwa razy dziennie (contratubex, żel silikonowy). Zakupiłam tez bio oil i olej kokosowy. Myślałam też że pozbędę się wszystkich rozstępów, ale niestety po rozciągnięciu skóry zostały te z górnej części brzucha. Pewnie skorzystam z porad Agnieszki i coś później z nimi będę robić;). Blizna goi się super chociaż wydaje mi się, że jest trochę schrzaniona przez doktorka… poczekam cierpliwie na efekt końcowy, zadbam o nią porządnie I później zobaczymy? Pępek wygląda świetnie prawie nie widać ze coś było robione;)

Od tygodnia chodzę do pracy, nie sprawia mi to problemu. Zaczęłam sobie od 3 godzin i stopniowo więcej. W domu wykonuje tylko lekkie prace zero dźwigania I przeciążania się. Ogólnie jestem happy z podjęcia decyzji. Teraz piersi nie dają mi żyć. Ciekawa jestem kiedy się zdecyduję? Pewnie dopiero za rok bo wtedy będzie znowu urlop:) Dobra nie przynudzam I daje fotki.

[lisa084] No to teraz moja operacja moja historia ;)

Cześć Dziewczyny u mnie wyglądało to tak.

W poniedziałek stawiłam się w klinice BIEŃKOWSKI W BYDGOSZCZY.  O 8 rano przywitała mnie bardzo miła pani,  która powiedziała, że zaraz przyjdzie po mnie pielęgniarka, ale mąż nie może za mną już iść. Zapłaciłam 12.000 + 250 zł za pokój dla mojego męża. No i poszłam do swojego pokoju (zdjęcia poniżej).

Wybrałam sobie łóżko i pielęgniarka poszła po dokumenty, które musiałam podpisać. Później przyszedł lekarz, pomazał mi brzuszek, porobił zdjęcia i powiedział, że muszę poczekać bo przede mną jest operacja piersi. Jak czekałam przyszła pielęgniarka, wbiła mi wenflon , dała jakieś leki. Zapytałam się jej, czy dostane „głupiego jasia”- a ona powiedziała że tak, ale mało. Więc ją poprosiłam, żeby wzięła mój telefon bo na pewno będę dzwonić do kogoś i gadać głupoty, więc położyła moją komórkę na szafce. Ja tego nie widziałam i zaczęłam pisać na komputerze do koleżanki, żeby zadzwoniła do mojego męża i powiedziała że: „Pani pielęgniarka jest zajebista i czy możemy ją wziąć do domu bo będzie nas ćpała i jestem na wielkim haju”. Potem znalazłam telefon i zaczęłam wydzwaniać (nie pamiętam z kim gadałam i  o czym) potem przyszłą pielęgniarka i poszłam z nią na sale operacyjną. Pamiętam tylko, że zapytałam się anestezjologa czy on jest moim usypiaczem i odleciałam.

Obudziłam się już na sali w moim pokoju. Nic nie bolało. Jedyne, co pamiętam, że było mi trochę zimno (to pielęgniarka kocem mnie przykryła) i trochę wymiotować mi się chciało. Minęło to po dosłownie 10 minutach. Wieczorem poszłam siku (nie miałam cewnika założonego), potem przespałam całą noc. Cały czas dostawałam kroplówki, 2 na zmianę: jakąś wzmacniającą i przeciwbólową. Rano nie bolało mnie prawie nic, jeżeli chodzi o brzuch – jedynie kręgosłup i szyja! (ból duży), i było mi bardzo słabo jakbym miała zaraz zemdleć , kręciło mi się w głowie. Wstawałam tylko do toalety i zaczęło się… leżenie i oglądanie TV i tak w kółko. Panie pielęgniarki… nie mam na nie słów na prawdę ZARĄBISTE babki. Bardzo o mnie dbały, o moje samopoczucie, co chwilę przychodziły i pytały się czy czegoś nie potrzebuję, czy wszystko w porządku. Śniadanko było pyszne, robione przez nie. Obiadki zamawiałam z menu z jakiejś firmy cateringowej (chyba z 10 rodzajów zup z 20 drugich dań do wyboru i surówek- wszystko w cenie operacji oczywiście).

Mąż mógł ze mną siedzieć ile chciał. We wtorek wieczorem oglądaliśmy filmy na kompie i pani pielęgniarka zapytała się czy może chcemy jakiś film od nich bo mają dużą kolekcje!!! Przyniosła nam chyba z 10 filmów do wyboru 🙂 więc leżałam i oglądałam. Wieczorem dostałam temperaturę 37,6 – dostałam paracetamol na noc (nic mnie nie bolało) i tabletkę nasenną. Noc przespałam całą, a rano znowu leżenie. Już nie potrzebowałam tabletek ani kroplówek przeciwbólowych. W środę cały dzień było dobrze tylko znowu kręciło mi się w głowie (podobno przez tą tabletkę nasenną- nigdy żadnych nie brałam, ale potem już było lepiej). O 15 przyszedł doktor wyjąć dreny i zmienić opatrunek. Wyciąganie drenów nie bolało. Zdejmowanie opatrunków wiadomo… nieprzyjemne uczucie.  Brzuch cały mam odrętwiały, taki dziwny jakby nie mój. Jednak kiedy go zobaczyłam, to zachciało mi się płakać, bo myślałam że doktor pozbędzie się wszystkich moich rozstępów, ale niestety nie udało się. Mam ich trochę (nie tak dużo- chyba nie widać dokładnie). Lekarz mi powiedział, że miałam szyty mięsień, o czym nie wiedziałam. Powiedział mi również, że mięsień szyje też się po to żeby wyrobić talię! (tego też nie wiedziałam). Dalej poinformował, że nie udało się mu przeprowadzić tej operacji tak jak chciał, bo nie mógł mnie zszyć tak jak zakładał. Musiał mnie szyć od spojenia łonowego w górę jakieś 2-3 cm, bo nie miałam tej skóry tak dużo. Zobaczymy jaki to będzie efekt. Ogólnie największy ból to mam przy kasłaniu!!! to jest masakra jakaś!  Potem do domku, 120 km do przejechania. Podróż przeżyłam dobrze, jedynie w domu strasznie mi było zimno, wszystko mnie bolało ale mąż mi dał tabletki paracetamol witaminę c i magnez i nockę przespałam całą na boku, a nie na plecach. Wyspałam się za wszystkie czasy. Jedynie wstawałam na kasłanie.

Reasumując: moim zdaniem to jest najlepsza klinika w jakiej byłam. Panie bardzo, bardzo, bardzo miłe – dbały o mnie bardzo (dla kogoś kto nienawidzi szpitali i podobnie jak ja miał początki depresji poporodowej) to jest to odpowiednia klinika. Nie mogę nawet jednego złego słowa powiedzieć o nich. Doktor bardzo miły i sympatyczny.

W dzień operacji ważyłam 58 dzisiaj waże 56kg. a jeszcze jestem spuchnięta brzuszek mam podobno (mąż tak powiedział): „płaski jak nigdy” (za co dostał kopa bo miałam kiedyś płaski brzuch:))

Co do chodzenia, to ja od początku mogłam chodzić wyprostowana, ale pielęgniarka mi nie pozwoliła. Powiedziała, że muszę chodzić schylona żeby szwy nie poszły. Teraz jestem w domku i znów leżę. Mam jak najwięcej leżeć, mało chodzić –  żeby płyn mi się nie zbierał, bo ten mięsień szyty i skóra muszą się do siebie „przykleić”. To jest chyba dla mnie najgorsze.

Na kontrolę mam jechać w środę szwy mam w większości rozpuszczalne. Opatrunek ma mi dzisiaj zmienić mąż. To tyle jak  chciałybyście coś wiedzieć to chętnie odpowiem na wasze pytania 😉

Pozdrawiam dziewczynki serdecznie i dzięki za trzymanie kciuków za mnie 😉

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

[marggarita75] Prawie 5 miesięcy po…

Za chwilę minie 5 miesięcy od zabiegu. Zapomniałam o nim już całkiem, czasem jak poszaleje przypomina mi o nim mięsień, który był szyty. Bliznę smaruję raz dziennie contratubexem, jest gładka, miękka ale nadal fioletowa. Ta na podbrzuszu, pępek jest jaśniutki w porównaniu do niej.

Działam normalnie, pracuję, biegam i myślę o moim przyszłym biuście 😉

A wygląda to tak:

ObrazekObrazek

[adzi218] 11 dni po operacji, brzuszek z rana + trochę o suplementacji

Dziś zrobiłam zdjęcie brzuszka z rana. Oczywiście wieczorem jest bardziej pognieciony 😦 . Na zdjęciu po prawej stronie ( a więc faktycznie mojej lewej) widać zgrubienie nad szyciem, tam zbiera mi się płyn….. 😦 Puki co od wczorajszej punkcji, niestety zauważyłam, że górka znów jest większa- więc za dwa tyg na pewno odbędzie się kolejna punkcja. Obecnie będę się modliła aby mój organizm wypracował sobie system i zaczął też samodzielnie ten płyn wchłaniać, w większych ilościach niż jest zdolny. Niestety może to u mnie trochę potrwać gdyż genetycznie jestem obciążona problemami z wytwarzaniem limfy po urazach. Dwa razy wylądowałam po operacjach na pogotowiu  z poważną Tachykardią. Przy każdym urazie moje ciało wytwarza za dużo osocza i wykorzystuje maksimum zapasów potasu i magnezu. Przy niskim poziomie tych pierwiastków dochodzi do Tachykardii. Teraz gdy już o tym wiedziałam miesiąc przed operacją uzupełniałam te minerały, ale mimo to i tak po operacji mój puls przez dwie doby utrzymywał się w okolicy 110 uderzeń. Na szczęście sytuacja szybko się ustabilizowała i aktualnie mam w granicy 80-85 uderzeń (wciąż lekko podwyższony od moich norm ale da się żyć). Wreszcie odzyskałam obwody sprzed operacji, teraz czekam do tych 6-ciu tygodni aby zobaczyć ile będą wynosiły moje nowe obwody. Rano samopoczucie jest idealne. Mogłabym zapomnieć że miałam operacje i to 3w1 (plastyka, mięsień i lipo). Następne zdjęcie zrobię z widoczną blizną gdy będę zmieniała plaster. Pewnie nastąpi to gdy stuknie 14 dni po operacji.

20131105_083808-1

Po operacji każdy organizm się anemizuje, dlatego jeśli nie stosowałyście suplementacji z żelazem przed operacją warto to robić choćby po. Ja nie stosowałam suplementacji przed mimo, że dopadła mnie poważna anemia po porodzie. I tu był mój błąd, pewnie moje bardzo złe samopoczucie tuż po operacji również z tego wynikało. Mam organizm który szybko oddaje zapasy do gojących się ran, czyli jestem tym typem gdzie goi się jak na psie. Po operacji wzięłam się za swoje zapasy i przez miesiąc będę stosowała kurację:

1 tb wit C dawka 1000mg marki Swanson Ultra (NAJLEPSZA)

1 tb cynku dawka 30mg marki tested essentials( PODOBNO NAJLEPSZY- ALE JESZCZE WCZESNIEJ NIE PRÓBOWAŁAM)

2 tb Kwasy Omega 3i6 marki Oeparol Femina

2 tb żelaza marki Biofer

2 tb magnezu z Potasem -(500mg)  Aspar

1 tb Selenu organicznego marki Walmark

Taki zestaw opracowany przez mojego męża (dietetyka i specjalisty z zakresu suplementacji) wpływa na: uszczelnienie naczyń krwionośnych, dotlenienie organizmu, podniesienie odporności i możliwości koncentracji,  szybkości gojenia, lepszy skład limfy w organizmie, poprawienie samopoczucia. Do tego wszystko to poprawia pracę tarczycy, wygląd cery, włosów i  paznokci 🙂 To tak od siebie jakby ktoś był zainteresowany. Po miesiącu rzucam to wszystko w kąt i zaczynam brać po 6 tb dziennie magicznego środka SPIRULINA. Polecam naprawdę wszystkim!!!!! Środek rewelacja na podniesienie wszystkich zdolności organizmu. Nie można go stosować od razu po operacji, gdyż powoduje delikatne ruchy jelit ( choć ja już miałam okazję robić dwie kuracje i absolutnie nic nie czułam) Jako ciekawostkę dodam, że brałam ten środek zawsze początkiem jesieni i wiosny i naprawdę odpukać ale nie byłam chora w te okresy gdy wszyscy chorowali. ( teraz nie brałam i proszę!!!! przeziębienie akurat przed operacją mnie dopadło!) Jakby ktoś chciał poczytać daję linka:

http://allegro.pl/algi-spirulina-chlorella-1000-tabletek-100-wys-0-i3659941542.html

To sprawdzony  sprzedawca na allegro. Ma również wiele innych kosmetyków dobrych marek w super cenach.

Dobra zanudziłam więc wybaczcie dziewczyny 🙂 Miłego dnia

[adzi218] 10 dni po operacji- szwy zdjęte i pierwszy prysznic zaliczony :)

Oto jak wygląda moje szycie – cykłam szybko fotkę po kąpieli i trochę mi nie wyszło hehe. Tu widoczny jest głównie środek szycia, boki szycia są pogrubione, mam uskoki w tych miejscach czyli klasyczny efekt połączenia grubszej skóry z tą cieńszą. Muszę dodać, że po operacji moje rozstępy stały się bardziej widoczne 😦 po naciągnięciu skóry wylazły na światło dzienne :p Zacznę z nimi walkę jak się zagoi blizna. Jestem bardzo zadowolona  z efektu 🙂 Blizna jest naprawdę cieniutka. Za dwa tygodnie kolejna kontrola. Pewnie też kolejna punkcja 😦 Ale przeżyje 🙂 Z zaleceń mojego lekarza to: W środę zaczynam serię 10-ciu masaży na brzuch i boczki, mogę brać prysznic, nawet dziennie. Bliznę mam zalepiać zwykłym plasterkiem jedwabnym – takim na kółku, co kilka dni zmienić lepiec a tak to mogę nawet się z nim kąpać, oraz natłuszczać kilka razy w tyg  skórę brzucha aby nie zrobił się nowe rozstępy przy jej obecnym ściąganiu się. Zobaczymy jak później brzuszek będzie wyglądał bo puki co wciąż jest mocno opuchnięty i pokrzywiony 🙂 Do tego boczki po lipo stały się twarde jak skała i wyczuwam pod skórą jakieś grudki … Mam nadzieję, że masaże pomogą.

DSC00196 (2)

[lisa084] Moja operacja 4.11.2013

Witam wszystkich.

Coś o sobie: mam 2 dzieci: córkę 5 lat (przytyłam z nią w ciąży 30 kg i dostałam strasznych rozstępów) i synka 2 lata (20 kg przytyłam w ciąży rozstępy już się z nim nie pojawiły). Doszłam do swojej wagi 55 kg niedawno (teraz znowu się przytyło ważę 57kg).  Jutro mam mieć plastykę brzucha całkowitą, z przeniesieniem pępka. Jest to mój 3 termin. Miałam mieć plastykę 24.09 ale byłam chora. Potem przełożyli na 14.10 ale dostałam okres i miałam mały kaszel (z flegmą).

Wybrałam dr. Świątkiewicza i klinikę Guzińscy i tu zaczęły się schody, bo pojechałam do niego na konsultacje w lutym i powiedział, że wolne terminy są dopiero od czerwca, więc mu powiedziałam, że nie chce w lato tylko jesienią i mają mnie wrzucić na pierwszy wolny termin. I właśnie na ten wrzesień mnie wpisali. Więc pojechałam do tej kliniki.

Pani na wejściu była bardzo nie miła wszystko robiła jakby na siłę. Nie chce was zanudzać jej zachowaniem, ale nie czułam się tam komfortowo ani bezpiecznie. Powiedziała, że lekarz przyjdzie za 2 godziny i że mam sobie tam posiedzieć w pokoju. Więc siedziałam, ale przypomniałam sobie, że ten lekarz przyjmuje jeszcze w jednej  klinice (bieńkowski). Zadzwoniłam tam i powiedziałam jak wygląda sytuacja, że prawdopodobnie nie będę miała operacji, bo po pierwsze mam kaszel, po drugie, nie czuje się tu dobrze. Zapytałam się o ich warunki i kobieta z którą rozmawiałam, powiedziała że to jest mniejsza klinika i w ogóle mnie uspokoiła, więc zapytałam się o pierwszy wolny termin a ona że właśnie 4.11. Więc go zarezerwowałam już czekając na lekarza w tej pierwszej klinice:) Kiedy przyszedł lekarz to się rozkleiłam i zaczęłam ryczeć jak nienormalna bo się wkurzyłam (miałam początki depresji poporodowej z córką i nienawidzę szpitali i mam jakąś traumę. Normalnie to ja jestem pyskata i wredna, a w szpitalu zmieniam się w kaczuszkę, na którą wystarczy źle spojrzeć, a ja już panikuje). Mąż był oczywiście zły bo wymyślam. Ja jednak powiedziałam, że tam nie będę operowana i chce tam w tych Bieńkowskich (Centrum Medyczne Bieńkowski) no i lekarz powiedział że OK. Jutro mam tam operację. Trochę się denerwuje bo nie wiem czego mam się spodziewać mam milion pytań do was kobitki, jak na przykład: jak się czułyście po wybudzeniu, kiedy wstałyście z łóżka w klinikach, jak długo leżałyście w domu, kiedy chodziłyście już wyprostowane, kiedy wróciłyście do normalnego trybu życia,kiedy mogłyście zajmować się dziećmi?

Dziękuje za przejęcie mnie do waszego grona 😉

Poniżej galeria, jak wygląda brzuch, którego niedługo nie będzie:

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

[adzi218] Więc i ja korzystam z gościnności kashmer i dzielę się swoją historią

Trochę was zanudzę ale zacznę od początku. W grudniu 2012 roku urodziłam mój największy skarb – córkę Julię. Termin porodu miał być 16 listopada 2012 roku jednak młodej się nie śpieszyło. Do czasu terminu porodu przytyłam  13 kg więc tak znośnie. Tego samego dnia miałam ostatnią wizytę u gina, który pilnie skierował mnie z rozpoznaniem zatrucia ciążowego do szpitala. Tam się zaczęła jazda. Tona leków, ja puchnąca a dziecię zadowolone dalej siedziało w brzuchu- mimo 5 prowokacji. W 2 tygodnie doszło mi 6 kg, nie mogłam się ruszać tak bolał mnie brzuch. Dziś już wiem dlaczego…. Mięsień nie dał rady. Od zawsze coś ćwiczyłam więc mięśnie miałam mocne i nie poddały się rozciągnięciu. Po ciąży wyglądałam dalej jak w ciąży i to jak w 6 miesiącu. Oto mój bąbel- dwa dni przed porodem. Nienaturalnie wielki- każdy  się dziwił że rodzę tylko jedno dziecko normalnych gabarytów

. 2012-11-29 17.52.33 2012-11-29 17.52.24

Po ciąży zaczął się koszmar, 115 cm w brzuchu ( przed porodem miałam niewiele więcej bo 128……..) . Dwa miesiące po porodzie sytuacja jeszcze bardziej się zakręciła. Dostałam poporodowego zapalenia tarczycy….. Nie jadłam wiele a tyłam jak słoń……. Załamałam się. Odnalazłam się jednak na nowo w pasji do sportu. Zaczęła biegać i trenować z Ewą Chodakowską – dzień w dzień. Wówczas wiedziałam, że mam rozstęp kresy białej od pępka w dół. Waga ani drgnęła ale ciało stało się ładniejsze. Potem stwierdziłam, że w takim razie zoperuję brzuch, stracę w talii i będę proporcjonalna. Mąż pomógł mi zrealizować marzenie, zapewnił mnie o swoim wsparciu i sfinansował wszystko. Było to jakieś 3 miesiące temu. Wówczas odetchnęłam, przestałam obsesyjnie się zamartwiać wszystkim i pach jak z bicza strzeliłam diagnoza – zdrowa tarczyca!!! w miesiąc bez zmian w życiu spadło 8 kilo, potem kolejne 4. Wtedy ujawnił się wiszący fałd skóry na brzuchu. Generalnie doprowadziłam się przed operacją do takiego stanu:

DSC00105 DSC00107

Na konsultacji lekarz ocenił brzuch i stwierdził, że wykona tylko miniplastykę, która była zasadna z uwagi na fakt, że badanie mięśnia wskazywało, na rozstęp jest jedynie od pępka w dół.(byłam z tym u trzech lekarzy) Do tego miałam mieć lipo góry brzucha i boków. Operacja miała się odbyć 14 października ale byłam przeziębiona i anestezjolog się nie zgodził. Bogu dziękuję bo potem miałam cały tydzień mega kaszel i chyba umarłabym po wszystkim. 24 października stawiłam się w klinice doktora Mazana w Katowicach. Po niecałej godzinie jechałam już na salę operacyjną. Zrobili mi fotki, położyli na łożu i odjechałam po chwili w znieczulenie ogólne dożylne. O 22:30 się obudziłam. Okazało się po otwarciu powłok brzusznych, że mięsień jest w strzępach. Rozejście było na około 15 cm i to na całej długości. Doktorek musiał zrobić tunel podskórny od pępka aż do linii żeber aby go zszyć. Dodał, że 22 lata operuje ale takiego wyzwania jeszcze nie miał, operacja wydłużyła się o ponad 1,5 godziny. Podobno jak mnie wybudzali zaczęłam im tam kaszleć i się kładli na mnie aby mi szwy nie pękły. W nocy po operacji budziłam się kilka razy i było mi niedobrze ale nie wymiotowałam. Przechodziło i spałam dalej. Potem o 4:30 obudziła mnie potrzeba siku. Dostałam basen ale nie pokonałam bariery psychicznej, dlatego wstałam do ubikacji. Jak się tylko podniosłam to zjechałam na łóżko z ciemnią przed oczyma. Ale ponowna próba się powiodła, wysikałam się i szybko wracałam, bo też już brakowało krwi w głowie. Kolejne próby były już udane. O 9 rano byłam już w pełni uruchomiona. o 10:00 przyszedł lekarz opowiedzieć o tych rewelacjach. O 13:00 wypisano mnie do domu. Jeśli chodzi o klinikę o jest extra!!!! Wypas na maksa, łóżka cale na pilota, podgrzewane, pokoje dwu- osobowe, z tv i sat, łazienki nowiutkie w pokojach, kibelki wygodne z  uchwytami, obsługa przemiła. oto zdjęcia jeszcze  z kliniki:

20131024_172133 20131025_061404 20131025_112820

jakoś w miarę dojechałam do domu ale potem zaczął się koszmar. Leki puściły a ketonal nie pomagał. Do tego powrócił kaszel i flegma nie wiadomo skąd ( pewnie też po intubacji- z uwagi na długą operację) myślałam że umrę. Bolało tek, że aż piekło i szczypało. Noc jakoś przespałam, może ze dwadzieścia razy się budziłam ale spałam dalej. Rano o 5 musiałam już wstać bo ból boczków i kręgosłupa dawał w kość. Poszłam do kuchni zgrzać sobie wody i bum…… czarno przed oczami. Zdążyłam uklęknąć i zawołać męża, przybiegł położył mnie na ziemi i dawał nogi do góry. Kilka razy się to potem powtarzało. cały dzień ból strasznie mi dokuczał, do tego czasem musiałam odkaszlnąć i wtedy dopiero wszystko rwało. Jak kaszlałam to siadałam pochylona i trzymałam brzuch poduszką ( nauczyłam się tego po porodzie- po 13 h bóli krzyżowych miałam cesarkę jednocześnie mając zapalenie oskrzeli- też była jazda…. :/) Wieczorem już byłam lepsza, noc ładnie przespałam. Oczywiście mam dwa dreny od wypisu, które ciągle drenują. Teraz ściągają po około 90-120 ml na dobę……. Dzisiejszy dzień czyli trzeci jest już ok. Nawet weszłam pod prysznic, umyć się od pasa w dół, potem od pasa w górę nad umywalką. Boli mniej i lepiej mi idzie wstawanie itp. Dwie pierwsze doby były koszmarne. Dziś rano wyglądało to tak:

20131027_101639

Jutro na 10:00 mam kontrolę. Dreny chyba jeszcze mi zostawią niestety ale może zobaczę jak wygląda szycie. Pozdrawiam Was brzuszki kochane piękne i płaskie

[Tweesterka] Miesiąc za mną !

Wczoraj właśnie styknął mi 4 tydzień po abdominoplastyce =) czas tak leci że aż nie mam słów =) ogólnie jest dobrze. Dzisiaj byłam na kontroli w klinice. Mogę już odrzucić pas =) ale jeszcze byłoby fajnie, jakbym nosiła majty takie wyższe. Zamierzam, powiem szczerze, bo będę czuła się pewniej =) Nadal brzuchol opuchnięty, a wierzę że pod majtami może się spłaszczyć =) opuchnięcie raz większe, raz mniejsze. Zależy od dnia, ale pocieszam się że niebawem to całkiem zaniknie i będzie płasko…gdyby jednak było coś nie tak, gdyby jednak lekarka stwierdziłaby, że można jeszcze coś odkroić ;D to nie ma problemu, miejscowe znieczulenie i brać mi ten balast ;D ale to się jeszcze okaże =) 19 grudnia kolejna kontrola. Blizna widoczna smarowana silikonowym żelem. Wcześniej Veraderm, teraz Bliznasil. Od dziś zacznę się masować. Będę używać też elektrostymulację Platinum =) zabiegi te pomagały mi zmniejszyć obwody podczas diety, ale niestety skóry mi oczywiście nie wklepały bo wiadomo, innej opcji jak wycinki, nie ma kiedy ma się rozciągniętą skórę. Myślę że już jest super…a to dopiero pierwszy miesiąc. A za np. pół roku kiedy już zblednie mi blizna, będzie bajunia… =) Waga na dziś 65.6. Chcę mieć ok 58 =) Więc jeszcze trochę…dam radę!

Obrazek

Muszę się przyzwyczajać teraz do tej zmiany…dziwnie mi bez pasa ; D ale nauczę się żyć bez niego. Wszystko w swoim czasie ; )) Ogólnie czuję się ok. Ciągnie mnie czasem podczas snu jeszcze, ale całkowicie już łażę prosto. Chwilami zapominam o zabiegu. Teraz czekam aż będę mogła wyjść ze znajomymi pobalować bo na razie nie czuję się pewnie no i wiem że podczas ruchów mogłabym czuć dyskomfort czy lekki ból…przeczekam jeszcze. Ale nie oszczędzam się w spacerach. Za mną już sesje foto jesienne : D Wracam do życia. Hmmm…to chyba wszystko. Pozdro !

[kasiula81] Kojejna szczesciara!

Witam dziewczyny.Malutkie info o przebieg mojej operscji.

Na operację pojechalam do Czech 15 października. W pelni przygotowana, dotarlam na 7 rano do kliniki , zrobiono mi potrzebne badania I przygotowano do operacji ktora odbyla sie o 10. Około 12.30 zostalam przebudzona nie wiedzac po co I dlaczego? Po poludniu znalazlam sie u siebiu w pokoju. Pokój dzielilam bardzo mila dziewczyna ktora miala robione biersi-bardzo ladne zreszta.Bylam przeszczedliwa ze mam to juz za soba.Po bokach oczywiscie 2 piersioweczki (jedna zabralam ze soba do domu) zadnego mega bolu nie bylo;) 😉 Jak juz pisalam wczesniej wycieli mi 750 gram. W drugiej dobie wrocilam do domu.Kojejne dni w domu byly ok bez tabletek, tylko standardowo jak u Wszystkich”plecy dawaly czadu”Wczoraj w 7ej dobie bylam wyciagnac dren..spoko chociaz balam sia jak cholera.Wlasnie w tej 7i8ej dobie troche napuchlam nie wiem czemu?Jest to widoczne na zdieciach prawa strona mocniej.Troche mnie to martwi ale to chyba normalne, tylko dlaczego z jednej strony bardziej?Jestem bardzo zadowolona chociaz mysle ze ciecie moglo byc troszke nizej podobno nie dalo rady, albo wycinamy maximum rozstepow albo ciecie musi byc wyzej.

Oto fotki mojego wielkiego brzuchala po cc:2013-10-23 16.36.302013-10-23 16.38.35 20131023_195459

[Ewka78] Mój brzuszek po 4 miesiącach

Hej dziewczynki! Dzisiaj mija 4 miesiąc jak już jestem poooo!!! Ale zleciało! Czuję się super i już całkiem zapomniałam że jestem po jakiej kolwiek operacji! Nic mnie nie boli i nie szczyka! Ha ha ha! Tylko bliznę smaruję oliwką. To takie fajne uczucie założyć w końcu normalne spodnie i powiedzieć:nie jest idealnie ale jest SPOKO!!! Bardzo się cieszę że podjęłam taką decyzję i jakbym miała to zobić jeszcze raz-zrobiłabym to! Trzymam kciuki za dziewczynki które są przed i chwilę po…

Oto, jak brzuch wygląda teraz: