[madziolek81] Dwa miesiące po zabiegu – gorsety

Jestem już dwa miesiące po zabiegu, zaczynam czuć, widzieć zmiany. Powoli dostrzegam siebie jako osobę bez brzucha. Jest to bardzo miłe uczucie 🙂 Chce mi się ubrać, zrobić make-up, paznokcie…  Jest świetnie 🙂

27783294_1685306211516200_1087152714_n

To takie małe porównanie z przed diety 04.2017 a po operacji 01.2018

Co ciekawe w pracy myślą, że powiększałam piersi 🙂 Bo po usunięciu brzucha wystają  w końcu poza linię brzucha 🙂

Dzisiaj trochę o gorsetach : Zaraz po operacji ubrana byłam w ten:

https://eshop.lipoelastic.pl/produkty/ubrania-kompresyjne/inne/abdomen-belts/kp-special

zwykły pas na cztery rzepy, świetnie trzymał, extra przy leżeniu, natomiast gdy odzyskałam mobilność i musiałam przesiedzieć w pasie 8 godzin w pracy zdecydowałam się na zakup drugiego:

https://eshop.lipoelastic.pl/produkty/ubrania-kompresyjne/vh-unique-variant

bardziej przypominał zwykły gorset taki pod bieliznę, nie załamuje się, nie odkształca, haftki pozwalają na regulację 2-3 cm gdy opuchlizna schodzi, jestem a właściwie byłam bardzo zadowolona. Piszę byłam, gdyż już gorsetu nosić nie muszę. Ciężko było się przyzwyczaić na początku do tego – czułam się jak bez ubrania 🙂

Teraz jest super, blizna fajnie się goi, smaruję ją blizanem i bio oil.

Dlaczego ta firma i te pasy? Miałam polecone przez lekarza inne, ale firma się nie spisała i o mały włos nie zostałam na lodzie trzy dni do zabiegu a ja bez pasa i gdybym sama nie sprawdziła nie dowiedziała bym się, że brak na magazynie i dostawy nie będzie na czas. Tu świetny kontakt, szybka dostawa, i extra obsługa – polecam z czystym sercem 🙂

Reklamy

Wesołych Świąt!

Chciałabym złożyć serdeczne życzenia wszystkim dziewczętom, które brały i biorą udział w tworzeniu tego bloga.

Chciałabym również życzyć wszystkiego dobrego tym, które nas czytają i rozważają decyzję o usunięciu pana oponki.

Życzę Wam wszystkim spokojnych Świąt w gronie najbliższych i przyjaciół, spełnienia marzeń, zdrowia, szczęścia i zadowolenia z samych siebie. Pamiętajcie też o tym, że oprócz tego jak wyglądamy jesteśmy zawsze super mamami i niezastąpionymi paniami domu- cokolwiek się pod tym kryje 😜

Wesołych Świat dziewczyny!

[madziolek81] Operacja 5.12.2017

Same przeciwności – tydzień do zabiegu a ja nie mam pasa, który jest mi potrzebny na operację… Firma dała ciała, nie poinformowali, że towar, który zamówiłam nie widnieje na stanie -dzwonię do doktora – daje drugi namiar -tam realizacja 24 godziny i pas jest w domu. Okres, który od 2 lat jest co 26 dni przeciąga się i zaczyna dzień przed zabiegiem… doktor nie każe się martwić tylko przyjechać. Mam być na 14:00 zabieg planują od 16:00. W trakcie przyjmowania do szpitala zacinam się w windzie!!!! ktoś nas po chwili ściąga. W głowie myśli, czy aby to nie są wskazówki żeby nie robić??? Boję się okropnie, raz, że nigdy nie miałam znieczulenia, dwa, że się nie obudzę i na własne życzenie zostanie moje dziecko bez mamy. To mi się kołacze po głowie… Sala miła, jednoosobowa, z łazienką i ubikacją, telewizor.

Weszłam, czekam, mąż pojechał po syna do przedszkola odwiedzi mnie po zabiegu. Przychodzi Pani anestezjolog, krótki wywiad, zabieg planowany na około 5!!!! godzin ogrom !!!! no jest dużo do zrobienia – okazuje się, że pracuje też w szpitalu, w który ja pracowałam 10 lat temu, czuję się ciut pewniej.

Przychodzi doktor idziemy na rysowanie, zaznacza środek, żeby pępek nie był krzywo, miejsca gdzie tłuszczu jest trochę więcej, cięcie nie będzie szło do wyrostków kolczystych talerza biodrowego, bo fałda skórna zachodzi dobrze na biodra, więc planuje ciąć po fałdzie. Do tego zauważył, że opada mi wzgórek łonowy i aby po zabiegu linia bikini nie wystawała ponad bieliznę cięcie będę miała trochę niżej – może mi się zmienić kąt strumienia moczu – dobrze, że nie sikam na stojąco 😉 Na salę idę ubrana w koszulkę jednorazową, jednorazowe majtki, z wenflonem, w szlafroczku. Na sali kolejna niespodzianka pielęgniarka anestezjologiczna jest mi znana, co prawda ona mnie nie pamięta ale ja ją dobrze.  Cewnikują, leżę, maseczka na twarz – ma być ciężej oddychać, ma się zakręcić w głowie ….

… Proszę Państwa jest 21:50 dziękuję za wspólny koncert – budzi mnie głos doktora. Obudziłam się!! ale dłużej niż mówili bo ponad 5:30 trwał zabieg. Wracam na salę, jest mąż już czekał, jest mi niedobrze – pewnie podrażnione gardło po intubacji – dostaję leki wszystko się uspokaja, nic nie boli. Pamiętam jak przez mgłę całą noc co chwilę podłączane inne płyny czasem 3 na raz. Rano budzę się , po wizycie wyjmują cewnik. Wstaję z pomocą pielęgniarki idę siku, jestem opuchnięta po płynach, które wypłukują anestetyki. Łóżko mnie posadzi i położy, super pomoc gdy wszystko napięte. Mąż pomaga przy śniadaniu i kolacji, obiad jakoś dałam radę – karmią extra 🙂 Pierwszego dnia proszą by ich wołać do wstawania, żebym nie upadła, na każde zawołanie ktoś zaraz jest. kolejny dzień opuchlizna schodzi, płynów coraz to mniej. 07.12 wieczorem ok 18:00 doktor wyciąga jeden sączek, mało już zbiera, drugi dostaję do domu :/ no nic trzeba się z nim zaprzyjaźnić. Do tego butelkę na wymianę gdyby była potrzebna. Wracam do siebie. Dobrze że blisko (mieszkam ok 500m od szpitala) bo każda dziura w asfalcie jest mocno dziwnie odczuwana w okolicy brzucha. Podziwiam dziewczyny, które jeżdżą 400-500 km na zabieg. W domu toaleta rany na leżąco. Nadal przemywam się gąbką, pod prysznic ze zdjęciem gorsetu wolno mi dopiero w niedzielę. Przeciągam do poniedziałku, rano dziecko w przedszkolu i spokojniej się ogarnąć, Do wszystkiego potrzebuję póki co pomocy, wymuszona pozycja babci z balkonikiem nadwyręża plecy. Ciężko ustać, zęby myję na siedząco, głowę na raty, później prysznic, zdejmuję plasterki, którymi była oklejona rana. Podoba mi się to co widzę 🙂 Mąż pomaga bardzo. Po kąpieli czuję się jak po wyprawie na Mount Everest. Dużo leżę. Wszystko takie dziwne w dotyku, zaczyna być widać siniaki z liposukcji.

20151005_093452

25287257_1507534869343243_1210651318_n

Dla przypomnienia to wyżej przed kolejne zdjęcie jeszcze z drenem, jeszcze z plasterkami  – piątek, 08.12 – 3 doba po zabiegu.

Każdego dnia coraz lepiej, powoli się przemieszczam, przy wyjęciu drenu nie bolało nic, słychać było tylko zasysanie jak słomką, doktor obejrzał ranę jest ok, Myć osuszać, octanisept i okłady. Goi się ładnie.

Wstałam powoli, uchyliłam okna bo piękne słońce, zrobiłam sobie kawę, kanapkę, może 15 minut wszystkiego, na raty zaniosłam do pokoju. Brzuch spuchł, nie czułam się dobrze. Dostałam ochrzan od męża (był wtedy na zakupach) i leżę, źle się czuję z tym, bo wiadomo – ja zrobię najlepiej. No ale zepsuć efekty łatwo. Więc leżę, Odpoczywam.

[gosia] 2 miesiace po operacji

Czesc dziewczyny, dokladnie 2 m-ce temu o tej godzinie bylam na sali operacyjnej 🙂 Jak ten czas szybko zlecial. Nie bede sie rozpisywac bo nie ma o czym. Czuje sie swietnie, nadal chodze w pasie (jeszcze pomecze sie ze 2 tygodnie i dam sobie z nim spokoj). Blizne nadal smaruje olejkiem arganowym, masuje pepek bo to on mnie najbardziej martwi. Boje sie, ze zostana widoczne blizny. Czas pokaze…

dzisiejsze fotki 

Immagine

Immagine

Immagine